niedziela, 29 stycznia 2012
Keks - zawsze był dla mnie wyzwaniem. Wiecznie opadały mi bakalie na dno. Nie pomagało obtaczanie ich w mące i tak lądowały na spodzie. Jednak się nie poddałam i po raz kolejny postanowiłam go zrobić. Tym razem bakalie są prawie równomiernie rozłożone :) a sam keks jest smaczny, idealny do herbatki. Polecam
Miękkie masło utrzeć z cukrem, dodając po jednym jajku, ucierać do momentu, gdy masa będzie puszysta. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i dodać razem z bakaliami (obtoczyłam je w mące) do utartej masy, wymieszać całość łyżką i wyłożyć do wysmarowanej i wysypanej bułką tartą keksówki (można też wyłożyć ją papierem). Piec 1 godzinę w 160°C, można polukrować.
czwartek, 26 stycznia 2012
Zacznę od tego iż nie polecam piec ich w takiej foremce jak moja! Te muffinki mają to do siebie, że rozpuszczony w nich baton i krówki przyklejają się do formy, dużo bezpieczniej jest więc upiec je w standardowej formie na muffinki koniecznie z papilotkami. Muffinki są bardzo dobre, podobały mi się te chrupiące kawałki orzechów i trochę ciągnący się karmel :). Porcja na 12 sztuk: Składniki mokre:
Składniki suche:
Składniki mokre wymieszać razem w jednej misce. Do drugiej wsypać mąkę, kakao, proszek i cukier. Zamieszać. Krówki i snickersy pokroić w grubą kostkę. Dodać do składników suchych i razem przemieszać. Wsypać wszystko do miski ze składnikami mokrymi. Całość razem zamieszać. Nakładać gotowe ciasto do foremek. Piec ok. 20 minut w temp. 1800C.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Czasami mamy ochotę na taki domowy fast-food :). Hamburgery, hot-dogi, frytki. Nie warto jeść takich smakołyków często, ale uważam, że nie ma ich co za bardzo demonizować. W domowym zaciszu można wyczarować naprawdę pyszne fast-foody. Na przykład takie hot-dogi, zrobione z domowymi bułeczkami są naprawdę dobre :), w sklepach można znaleźć dobrej jakości parówki z mięsa a nie MOM, do tego porcja surówki, mniam. Polecam!
Drożdże rozpuszczamy w połowie szklanki wody, dodajemy pół łyżki cukru i dwie łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do czasu aż drożdże ruszą. Gotowy zaczyn mieszamy z resztą składników (oprócz jajka) i wyrabiamy gładkie ciasto (powinno być w miarę luźne). Gdy ciasto jest wyrobione, odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoją objętość (po około 30-40 min), dzielimy na 8 części i formujemy bułeczki. Powinny być cieniutkie, ale długie (ok. 1x10 cm). Bułeczki przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pozostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia, aż podwoją swoją objętość - około 30-40 minut. Wyrośnięte bułeczki smarujemy jajkiem roztrzepanym z łyżką wody. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 15 minut lub do czasu, aż się zrumienią.
piątek, 20 stycznia 2012
Ostatnio sięgam często po sprawdzone przepisy. Nie mam jakoś weny do eksperymentów. Ciasto robiłam dawno temu, tak dawno, że aż zapomniałam jakie jest dobre. Mięciutki biszkopt przełożony pianką cappuccino - poezja! Ciasto jest lekkie i z gatunku tych przy których zapominam który to już kawałek ;). Polecam! Przepis znaleziony parę lat temu gdzieś w internecie - zmodyfikowany Biszkopt:
Pianka:
*Opcjonalnie polewa czekoladowa na wierzch Biszkopt: całe jajka ubić razem z cukrem na puszystą masę - trochę to trwa, piana powinna być podobna do tej z białek. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i kakao. Delikatnie i dokładnie wymieszać. Przełożyć do formy (moja 32x21 cm) i piec w temp. 180 stopni do "suchego patyczka". Ostudzony biszkopt przekroić na dwa blaty. Pianka: w gorącym, przegotowanym mleku rozpuścić kawę, żelatynę i cukier waniliowy. Zostawić do przestygnięcia (trzeba pilnować żeby masa całkowicie się nie stężała). Śnieżki ubić z 300 ml mleka na sztywno. Powoli dodawać chłodną masę kawową cały czas miksując - pianka powinna być gęsta i puszysta. Piankę podzielić na dwie części (w stos 2/3 i 1/3). Na pierwszy blat wyłożyć 2/3 pianki, przykryć drugim blatem i posmarować resztą masy (należy to robić szybko gdyż masa szybko gęstnieje). Opcjonalnie polać polewą. Przechowywać w lodówce. Smacznego!
środa, 18 stycznia 2012
Wczorajszy dzień był naprawdę ciężki i stresujący. Zakończył się wieczorną wizytą u lekarza i zaleceniami odpoczywania, oszczędzania się i relaksowania. Od dziś robię więc sobie małe wakacje do czasu aż wszystko się unormuje. Dobrze, że mam już w zanadrzu jakieś wpisy więc nie opuszczę bloga ;). A dzisiejsza propozycja odmienna od ostatnich - bo obiadowa. Jak podaje Wikipedia "nazwa potrawy pochodzi od nazwiska hrabiego Pawła Stroganowa, działającego w XIX dyplomaty rosyjskiego. Potrawę miał wykonać po raz pierwszy francuski kucharz Carême, który był od 1815 nadwornym kucharzem cesarza Aleksandra I. Danie jest naprawdę pyszne, sycące a proponowana porcja wystarczyła dla naszej dwójki na 3 obiady :). Polecam!
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
|